Ateny
Na długi weekend polecieliśmy do Aten. Lot trwał 2:35, więc Ola się bardzo krótko nudziła, a Emilka przetrwała podróż bardzo dobrze. Przed startem trochę się niecierpliwiła i śpiewała "panie pilocie, dziura w samolocie", na co stewardessy mówiły, że "lepiej nie!" ;) Wylecieliśmy przed 18:00, na miejscu w wynajętym domu byliśmy po 22:00. Wybraliśmy się od razu na poszukiwanie jakiejś czynnej knajpy (dzieci spały w wózku i nosidle), ale okazało się, że Google ma nieaktualne informacje i nic w okolicy nie działa.